Część 5
Wstałam o 8 …. Dziś jest sesja do jakiegoś magazynu
wykonałam wszystkie poranne czynności i zeszłam na dół . O dziwo w kuchni chłopaki robili sobie
śniadanie , to było naprawdę podejrzane.
- Co tak wcześnie ? – zapytałam .
- Jedziemy z tobą – wyszczerzył się Kendall.
- Gdzie jedziecie ? -
do kuchni weszła Abi .
- Z wami na plan zdjęciowy – wytłumaczył Logie.
- Ok.
Zjedliśmy spokojnie śniadanie i ruszyliśmy na plan . Po 20
min , byliśmy już na miejscu . Niestety James i Carlosa nie było bo mieli
jakiś wywiad . Może to i lepiej , nie
chciałabym żeby Kendall i Logan narobili mi wstydy przed nimi . W oddali
dostrzegłam Anię , szybko do niej
podeszłam.
- Hej – przywitałam się.
- Cześć
- Gotowa?
- No pewnie … a gdzie masz chłopaków – zaczęła się
rozglądać.
-Tam – wskazałam rękom na Kendallka i Logiego , stali
koło aparatów .Szybko do nich podeszłyśmy , mam nadzieję że nic dzisiaj
nie zepsują , pomyślałam.
- Cześć ! – Anna przywitała się z chłopakami.
- Hej !! – powiedzieli równo.
- To my idziemy przygotować się do sesji …… a wy niczego nie
dotykajcie – zmierzyłam ich wzrokiem.
-OK. – uśmiechnęli się podejrzanie.
- Chłopaki !!!!!!!!! – krzyknęłam.
- No przecież nic nie zrobimy – wyjęczał Kendall.
- Trzymam za słowo – pociągnęłam Anię za rękę do garderoby i podałem jej ubranie .
Po pół godziny byłyśmy uczesane , ubrane
i pomalowane. Przestraszyłam się bardzo ,gdy w
pobliżu nie było chłopaków. Zaczęłam
pytać ludzi czy ich czasem nie widzieli , no każdy ich widziała ,ale
niestety nie wiedzieli gdzie są . Przed oczami miałam najgorsze scenariusze .
- Czy to czasem nie oni ? -
An wskazała na owe postacie. Miała rację to byli oni , tylko w
kostiumach z gwiezdnych wojen , prowadzili walkę na miecze świetlne , emitując przy tym dzwięk uderzanych o siebie
mieczy . Gdy ich tylko ujrzałam strzeliłam face plama.
- Co wy robicie głąby ?? – podeszłam do nich razem za Anią.
- LOGAN ….. I ’m
your father !!!! – zacytował Kendall.
- Jestem YODA ….. debilu !! – odrzekł szatyn.
- Czy ty nazwałeś
mnie debilem ? – zdziwił się.
- YODA by takich
słów nigdy nie wypowiedział .
- Chcesz to ci ten miecz wsadzę wiesz gdzie !!!!!!!
- Strach to
ciemna strona Mocy. Strach wiedzie do
gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia. Czuję w tobie
wielki strach... - wszyscy co to
słyszeli zrobili minę WTF? , a wszyscy
się nam przysłuchują od początku , w końcu Kend jest moim bratem i chcą go lepiej poznać
, a o Loganie to już nie wspomnę , po tym na pewno go zapamiętają.
- Poczekaj … zaraz
ten kurdupel zamknie japę -
blondyn zaczął podchodzić do
Logana wymachując mieczem .
-Rozmiar to
nie wszystko. Mniejsi w liczbie jesteśmy, ale więksi w umyśle – on
naprawdę musi być fanem gwiezdnych wojen .
- Logan ?
MOŻESZ SPRUBOWAĆ SIĘ ZAMKNĄĆ ??????????!!!!!!!!!! – wrzasnęłam.
-Nie próbuj,
rób albo nie rób, nie ma próbowania – teraz to się wkurzyłam na maxa ,
podwinęłam sukienkę i ruszyłam w jego stronę ,
widząc mnie zaczął uciekać . Wszyscy na nas patrzyli ze śmiechem . W
końcu zapędziłam go w ślepy zaułek .
- I co teraz powiesz
Kasanowo ? – powoli się do niego zbliżałam , był naprawdę przerażony ,gdy
dotknął plecami ściany już wiedziałam że mi nie ucieknie , wtedy wydarzyło się
coś czego zupełnie się nie spodziewałam , mianowicie zaczął śpiewać - Zabierz
mnie do swojego domu ,Nie
powiem nic nikomu .Będziemy robić to .Na
sposobów różnych sto …Ze mną będzie Ci jak w raju , Więc siebie mi nie żałuj ..
a zrobię z Tobą to,..Czego inne tylko chcą - wszyscy spojrzeliśmy na niego jak na
debila , to naprawdę było dziwne.
- Co ty odpierniczasz ?- zapytałam .
- Zmysły już
do granic rozpalone …Zobacz, ja przez Ciebie cały płonę …Czemu każesz mi tak
długo czekać? … Przecież
cenny czas ucieka! – w tym samym momencie jak miałam mu wszystko wygarnąć
, schylił się i przeszedł pod moimi nogami , tym samym uciekając z
pułapki . Wszyscy zaczęli bić mu brawo , on tylko się kłaniał . Skorzystałam z
okazji i rzuciłam mu się na plecy , lecz
to nie był najlepszy pomysł , chwycił
moje nogi , powodując że nie mogłam z
niego zejść , kręcił się w kółko , zaczęłam krzyczeć , natomiast reszta się z
nas śmiała . Po kilku minutach padł na
ziemie wykończony , tak samo jak i ja z
tą małą różnicą , że ja leżałam mu na
plecach.
- Zejdż ze mnie –
wymamrotał.
- Nie ….. wygodnie mi tu .
- A mi ………… nawet też
dobrze .
- No widzisz …… współ praca
się przydaje .
- No dobra , możecie już wracać do domu –
powiedział ,, szef ‘’ ekipy i kazał zabierać potrzebny materiał.
- A co z sesją zdjęciową ?
– przeraziłam się.
- O to się nie martw , mamy masę świetnych zdjęć – wskazał
głową na Logana.
- Wiem ….. a jej jak wyszły
? – zażartował szatyn .
- Bardzo śmieszne , wiesz ? – mruknęłam.
- Za tydzień zobaczysz jak
wyszły ………….. na razie masz wolne –
uśmiechnął się i odszedł do reszty
ekipy.
- No to idziemy – Kendall
klasnął w dłonie i ruszył w kierunku wyjścia.
- Kendall ….. bracie
najwspanialszy ….. królu złoty …….. – mówiłam do niego.
- Co ? – odwrócił się .
- Zanieś mnie - wyciągnęłam w jego stronę ręce , ten tylko
westchnął i ściągnął mnie z Logana po czym zaniósł do auta , szatyn dołączył do
nas po paru minutach holowany przez
Anię . Po kwadransie byliśmy już w domu
, jak jeden mąż rozłożyliśmy się na
kanapie i włączyliśmy TV . Nagle do głowy wpadła mi pewna myśl , żeby zapoznać ze sobą chłopaków . Logana i
Kendall wysłałam do sklepu i pięć minut
przyszli Carlos i James. Rozmawialiśmy z godzinę , trochę zaczęłam martwić się o chłopaków , długo nie wracali ,
w ten z kuchni dobiegł głośny huk i krzyki :
- COŚ TY NAROBIŁ …………..
CHAŁPE ŻEŚ ROZWALIŁ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- rozpoznałam głos szatyna.
- Noooooo !!!! …………. Ale to
był twój pomysł kretynie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – tym razem był to Kendall.
Wbiegliśmy do kuchni i co tam zobaczyłam o mało nie zwaliło mnie z nóg , Logan
leżał na ziemi pośród szkła , a Kendall stał w rozbitym oknie.
( oczami Logana )
Wróciliśmy do domu z
zakupami ,trochę nam to zajęło , ponieważ nie wiemy gdzie co jest . Drzwi były
zamknięte , dzwoniliśmy , ale nikt nie
odpowiadał . Ustaliliśmy , że Kristin miała nas dość i pojechała się odprężyć . No , ale czemu zamknęła drzwi ?
- Mam pomysł ! – pobiegłem
do ogrodu i stanąłem koło okna kuchni.
- Jaki ? - podbiegł blondyn.
- Podsadż mnie !
- ?
- Okno jest uchylone ,
spróbuje je otworzyć – wyjaśniłem , wziął mnie na barana i teraz mogłem dokonać
,,włamania”.
- Logan patrz ….. motylek –
zachwycił się.
- Tak Kendall ……. Motylek
…….. a teraz się nie kiwaj … za chwilę
je otworzę .
-Jakiś on podejrzany - przeraził się.
- Możesz się nie kiwać
!!!!!!!!!!!!!
- ALE ON …….. – nagle rzucił mną w okno , które z siłą
uderzenia rozbiło się , a ja wylądowałem na podłodze w kuchni.
- ….. gryzie .. –
dokończył.
- COŚ TY NAROBIŁ …………..
CHAŁPE ŻEŚ ROZWALIŁ!!!!!!!!!!!!!! – wydarłem się na
niego.
- Noooooo !!!! …………. Ale to
był twój pomysł kretynie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknął.
- Tak ….. ale gdybyś się nie wystraszył tego motyla
teraz bym tu nie leżał.
- Chłopie czy ty mnie
słyszysz ????!!!!!! MOGŁEM ZGINĄĆ
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Mógł mi wstrzyknąć jad do żył !!!!!!!
- Tak Kendall …. Ten
krwiożerczy motyl zabójca naprawdę mógł
ci coś zrobić - pokiwałem głową.
Ta dyskusja trwała by
dłużej , ale do kuchni weszła Kristin z dwoma chłopakami . Mamy przerąbane , pomyślałem .
- Co wyście zrobili ? – wybełkotała
, była nadal w szoku.
- Ale co ? – zapytał ,,
zjarany ’’ blondyn.
- No szybę żeście rozwalili
!!!!!!! – warknęła.
- Co ? Ale to nie my …….
Samo się zepsuło – próbowałem się wymigać , ale słabo mi to szło.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
– Kris zaczęła krzyczeć , chciała do mnie podbiec i pewnie udusić ,
na szczęście złapał ją mięśniak stojący obok .
- Spokojnie – uspokajał ją.
- Jak mam być spokojna , skoro
ten półgłówek zniszczył mi do ? – wyrywała się.
- Wypraszam sobie …..
jestem dość bystry - wstałem.
- Pff ……. Jesteś bystry jak
papier toaletowy – uśmiechnęła się złowieszczo.
- W przeciwieństwie do
ciebie , papier toaletowy przynajmniej się rozwija – mruknąłem.
- Weż przestań bo ……….
- spojrzała na moją rękę , teraz
dopiero zauważyłem że mam wbity do niej
dość duży kawałek szkła.
- Trzeba to opatrzyć –
zaproponował Latynos.
- Jak bym nie zauważył –
powiedziałem.
Najpierw zaczęli sprzątać
kawałki rozbitego okna , skorzystałem z
okazji i poszedłem do łazienki , najbliższa była w pokoju Krisin ,
nie chcąc zalewać domu krwią udałem się właśnie do niej . Stanąłem przy zlewie
i próbowałem wyciągnąć szkło z rany , na
moje nieszczęście rozciąłem ją jeszcze
bardziej . Wszystko o czym zdążyłem
już zapomnieć powróciło w kilka sekund
………… przeszłość ……..to z nią spierałem się przez ten cały
czas , wprawiłem się by świetnie to zamaskować śmiechem . Krew spływała
spokojnie po obrzeżach zlewu ,
poczułem ….spokój ? Tak spokój i
ukojenie mimo że bolało jak cholera , chwyciłem
kawałek szkła i przyłożyłem do ręki chcąc zrobić kolejną ranę .
- Co ty robisz ? – usłyszałem przerażony głos Kris , natychmiast wyrzuciłem szkło
.
- Nic takiego ……. Chciałem to opatrzyć , ale tylko pogorszyłem –
westchnąłem.
-Wszystko w porządku ? –
podeszła do mnie , położyła swoją dłoń
na moim policzku , tym samym zmuszając
do spojrzenia jej w oczy , nadal pałały strachem .
- Tak – odwróciłem wzrok .
Było mi głupio , widziała to całe zdarzenie ,
pewnie uzna mnie teraz za psychola . Nic już nie mówiła , podeszła do
mnie i opatrzyła moją rękę . Na koniec
spojrzała mi w oczy nadal
trzymając moją rękę , przysunęła się do
mnie bliżej , praktycznie nasze
ciała się stykały , nasze twarze dzieliło kilka
centymetrów . Nie wiedziałem co mnie
opętało , może to szok ? Na pewno nie , ale wiedziałem czego chcę , lecz czy
ona tego chciała ?. Już mieliśmy się
pocałować gdy do środka wparował
Kendall , odskoczyliśmy od siebie jak
poparzeni .
- No bo tamci dwaj się
pytają kiedy zejdziecie – spojrzał na
nas – Oooooo …… no fakt , wcale nie jesteście nam potrzebni ….. ja tylko przyszedłem po to - wziął pierwszą lepszą rzecz z brzegu , a był
to stanik brunetki , gdy spostrzegł co wziął
zrobił się cały czerwony , ale już nie mógł się wymigać – No wiecie …..
– tłumaczył – Z tego robi się fajne procy i w ogóle i ……. No to może ja już
pójdę , a wy sobie nie przeszkadzajcie – powiedział i ,, uciekł”.
- Co się właśnie stało ? –
wybełkotała Kristin.
- Nic takiego …. Chodż –
złapałem ją zdrową ręką i zeszliśmy do reszty . Cała trójka miała staniki Kristin i się
nimi okładali . Jak było widać Kendziol
się już z nimi zapoznał , natomiast nic po tej znajomości , ponieważ Kristin była
zdolna do morderstwa. Nagle w naszą stronę poleciał jeden z biustonoszy
i zatrzymał się na twarzy brunetki . A kto go rzucił ? Nasz kochany blondasek ,
nie chciał bym być na jego miejscu.
-
KKKKKKKEEEEEEENNNNNNNDDDDDDDDDDAAAAAAAALLLLLLLLLLL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
– RYKNĘŁA Kris , a winowajca schował się za Latynosem.
- Dlaczego wziąłeś moje staniki
?????!!!!!!!!!! – warknęła .
- No bo wierz ……. One
nieżle uwydatniają ciało – przyłożył sobie biustonosz do klatki piersiowej i
zaczął z nim chodzić jak jakaś modelka.
- Ale one nie są ci potrzebne !!!!!!! – burknęła już
trochę spokojniejsza.
-Skąd ta pewność ? - stąpał po kruchym lodzie.
- No bo jesteś facetem ?
- powiedziała z ironią.
- Skąd ta pewność …..
zaglądałaś – podniósł jedną brew do góry.
- Nie …. Ale trudno nie zauważyć jak się drapiesz po
jajach !!! – na te słowa wybuchliśmy
śmiechem – Oddaj mi je !!! –dodała.
- Wiesz , trudno mu będzie je oddać …….. jest z nimi zrośnięty –
wtrąciłem , spojrzała na mnie z mordą w oczach
,już wiedziałem że należy uciekać.
(oczami Kendalla)
- Może powinieneś mu pomóc
? –zapytał Carlos po tym jak Logan uciekał przed Kristin z dobry kwadrans.
-Pff ….. poradzi sobie –
rozłożyłem się na kanapie.
- Ale to twój przyjaciel –
zaczął James.
- Macie racje …… lepiej to
nagrać – wyciągnąłem z kieszeni komórkę i zacząłem wszystko nagrywać – Uciekaj
do ogrodu !!! OGRODU !!!!!! – doradzałem Loganowi , ten spełnił mój rozkaz , ale na nasze nieszczęście szklane drzwi
ogrodu były zamknięte , toteż Loguś tego nie zauważył i wyrżnął twarzą o przezroczyste drzwi , na korzyść Kristin . Usiadła na nim i zaczęła go łaskotać
. Razem z chłopakami wybuchłem śmiechem , naprawdę staną się sławni
jak wrzucę to na YouTube .
- haha ..Kendall …. Haha … p –po – pomocy !!!! - śmiał
się tak że aż krztusił , nie mam wyboru muszę go ratować .Podbiegłem
do nich i przerzuciłem sobie brunetkę przez ramię – Puszczaj idioto !!!! – krzyczała .
- Dobrze ci tak brzydulko –
Logan podniósł się z podłogi .
- Jak mnie nazwałeś ? –
odstawiłem ją .
- Tak jak słyszałaś ………
jestem z tobą szczery – wytłumaczył .
- Jak ty śmiesz tak do mnie mówić ?????!!!!! Dla
twojej wiadomości jestem modelką !!!!!! – wrzasnęła.
- To już nie moja wina że
się nad tobą zlitowali –
kontynuował - Tak samo dobrze mogli na twoje miejsce wziąć
psa z kulawą nogą , ale to już wyższa liga.
-Nie wiesz co mówisz , sam nie jesteś lepszy , ja miałam ze 100
chłopaków , a ty pewnie ani jednej dziewczyny …..a tak w ogóle kto by cię
chciał ??!!?!!! – żachnęła .
- Ty mnie chcesz – poruszał
znacząco brwiami .
- Pff ….. marzenia –
obruszyła się - Wiem … ale twoje
–ingerował.
- Przepraszam że przerywam , ale mogłabyś nas przedstawić
- do naszej ,, parki ’’’ podeszli Carlos
i James.
- A tak …. Więc Carlos , James to jest debil , debilu proszę poznaj
Carlosa i Jamesa – uśmiechnęła się słodko . Podali sobie ręce , Logan nie
zwracał zbytniej uwagi na chłopaków , ani na to co powiedziała Kris . Można ująć
że jest nie ufny , z tego co wiem to jestem na razie jedyną osobą , która zna
jego bolesną przeszłość. Czuję się taki wyjątkowy