niedziela, 3 marca 2013


Część 5


Wstałam o 8 …. Dziś jest sesja do jakiegoś magazynu wykonałam wszystkie poranne czynności i zeszłam na dół  . O dziwo w kuchni chłopaki robili sobie śniadanie , to było naprawdę podejrzane.
- Co tak wcześnie ? – zapytałam .
- Jedziemy z tobą – wyszczerzył się  Kendall.
- Gdzie jedziecie ?  - do kuchni weszła Abi .
- Z wami na plan zdjęciowy – wytłumaczył Logie.
- Ok.
Zjedliśmy spokojnie śniadanie i ruszyliśmy na plan . Po 20 min , byliśmy już na miejscu . Niestety James i Carlosa nie było bo mieli jakiś  wywiad . Może to i lepiej , nie chciałabym żeby Kendall i Logan narobili mi wstydy przed nimi . W oddali dostrzegłam Anię  , szybko do niej podeszłam.
- Hej – przywitałam się.
- Cześć
- Gotowa?
- No pewnie … a gdzie masz chłopaków – zaczęła się rozglądać.
-Tam – wskazałam rękom na Kendallka i Logiego  , stali  koło aparatów .Szybko do nich podeszłyśmy , mam nadzieję że nic dzisiaj nie zepsują , pomyślałam.
- Cześć ! – Anna przywitała się z chłopakami.
- Hej !! – powiedzieli równo.
- To my idziemy przygotować się do sesji …… a wy niczego nie dotykajcie – zmierzyłam ich wzrokiem.
-OK. – uśmiechnęli się podejrzanie.
- Chłopaki !!!!!!!!! – krzyknęłam.
- No przecież nic nie zrobimy – wyjęczał Kendall.
- Trzymam za słowo – pociągnęłam Anię  za rękę do garderoby i podałem jej ubranie . Po pół godziny  byłyśmy uczesane , ubrane i pomalowane. Przestraszyłam się bardzo  ,gdy w  pobliżu nie było chłopaków. Zaczęłam  pytać ludzi czy ich czasem nie widzieli , no każdy ich widziała ,ale niestety nie wiedzieli gdzie są . Przed oczami miałam najgorsze scenariusze .
- Czy to czasem nie oni ? -  An wskazała na owe postacie. Miała rację to byli oni , tylko w kostiumach z gwiezdnych wojen , prowadzili walkę na miecze świetlne ,  emitując przy tym dzwięk uderzanych o siebie mieczy . Gdy ich tylko ujrzałam strzeliłam face plama.
- Co wy robicie głąby ?? – podeszłam do nich razem za Anią.
- LOGAN …..  I ’m  your father !!!! – zacytował Kendall.
-  Jestem YODA   ….. debilu !! – odrzekł szatyn.
-  Czy ty nazwałeś mnie debilem ? – zdziwił się.
- YODA  by takich słów nigdy nie wypowiedział .
- Chcesz to ci ten miecz wsadzę wiesz gdzie !!!!!!!
- Strach to ciemna strona  Mocy. Strach wiedzie do gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia. Czuję w tobie wielki strach... -  wszyscy co to słyszeli zrobili minę WTF? , a wszyscy  się nam przysłuchują od początku , w końcu  Kend jest moim bratem i chcą go lepiej poznać , a o Loganie to już nie wspomnę , po tym na pewno go zapamiętają.
- Poczekaj  … zaraz ten kurdupel  zamknie  japę -  blondyn  zaczął podchodzić do Logana wymachując mieczem .
-Rozmiar to nie wszystko. Mniejsi w liczbie jesteśmy, ale więksi w umyśle –  on  naprawdę musi być fanem gwiezdnych wojen .
- Logan  ?  MOŻESZ SPRUBOWAĆ SIĘ ZAMKNĄĆ ??????????!!!!!!!!!! – wrzasnęłam.
-Nie próbuj, rób albo nie rób, nie ma próbowania – teraz to się wkurzyłam na maxa , podwinęłam sukienkę i ruszyłam w jego stronę ,  widząc mnie zaczął uciekać . Wszyscy na nas patrzyli ze śmiechem . W końcu zapędziłam go w ślepy zaułek .
- I co teraz powiesz Kasanowo ? – powoli się do niego zbliżałam , był naprawdę przerażony ,gdy dotknął plecami ściany już wiedziałam że mi nie ucieknie , wtedy wydarzyło się coś czego zupełnie się nie spodziewałam , mianowicie zaczął śpiewać   - Zabierz mnie do swojego domu ,Nie powiem nic nikomu .Będziemy robić to .Na sposobów różnych sto Ze mną będzie Ci jak w raju , Więc  siebie mi nie żałuj ..  a zrobię z Tobą to,..Czego inne tylko chcą  - wszyscy spojrzeliśmy na niego jak na debila , to naprawdę było dziwne.
- Co ty odpierniczasz ?- zapytałam .
- Zmysły już do granic rozpalone …Zobacz, ja przez Ciebie cały płonę …Czemu każesz mi tak długo czekać?Przecież cenny czas ucieka! – w tym samym momencie jak miałam mu wszystko  wygarnąć  , schylił się i przeszedł pod moimi nogami , tym samym uciekając z pułapki . Wszyscy zaczęli bić mu brawo , on tylko się kłaniał . Skorzystałam z okazji  i rzuciłam mu się na plecy , lecz to nie był najlepszy pomysł ,  chwycił moje nogi , powodując  że nie mogłam z niego zejść , kręcił się w kółko , zaczęłam krzyczeć , natomiast reszta się z nas śmiała . Po  kilku minutach padł na ziemie  wykończony , tak samo jak i ja z tą małą  różnicą , że ja leżałam mu na plecach.
- Zejdż ze mnie – wymamrotał.
- Nie ….. wygodnie mi tu .
- A mi ………… nawet też dobrze .
- No widzisz …… współ praca się przydaje .
- No dobra  , możecie już wracać do domu – powiedział  ,, szef ‘’  ekipy i kazał zabierać potrzebny  materiał.
- A co z sesją zdjęciową ? – przeraziłam  się.
- O to się nie martw  , mamy masę świetnych zdjęć – wskazał głową  na Logana.
- Wiem ….. a jej jak wyszły ? – zażartował szatyn .
- Bardzo śmieszne ,  wiesz ? – mruknęłam.
- Za tydzień zobaczysz jak wyszły ………….. na razie  masz wolne – uśmiechnął się i  odszedł do reszty ekipy.
- No to idziemy – Kendall klasnął w dłonie i ruszył w kierunku wyjścia.
- Kendall ….. bracie najwspanialszy ….. królu złoty …….. – mówiłam do niego.
- Co ? – odwrócił się .
- Zanieś mnie  - wyciągnęłam w jego stronę ręce , ten tylko westchnął i ściągnął mnie z Logana po czym zaniósł do auta , szatyn dołączył do nas po paru minutach  holowany przez Anię  . Po kwadransie byliśmy już w domu , jak jeden mąż rozłożyliśmy się  na kanapie i włączyliśmy TV . Nagle do głowy wpadła mi pewna myśl  , żeby zapoznać ze sobą chłopaków . Logana i Kendall wysłałam do sklepu i pięć minut  przyszli Carlos i James. Rozmawialiśmy z godzinę , trochę zaczęłam  martwić się o chłopaków , długo nie wracali , w ten z kuchni dobiegł głośny huk i krzyki :
- COŚ TY NAROBIŁ ………….. CHAŁPE ŻEŚ ROZWALIŁ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  - rozpoznałam głos szatyna.
- Noooooo !!!! …………. Ale to był twój pomysł kretynie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – tym razem był to Kendall. Wbiegliśmy do kuchni i co tam zobaczyłam o mało nie zwaliło mnie z nóg , Logan leżał na ziemi pośród szkła , a Kendall stał w rozbitym oknie.
( oczami Logana )
Wróciliśmy do domu z zakupami ,trochę nam to zajęło , ponieważ nie wiemy gdzie co jest . Drzwi były zamknięte , dzwoniliśmy , ale nikt  nie odpowiadał . Ustaliliśmy , że Kristin miała nas dość  i pojechała się  odprężyć . No , ale czemu zamknęła drzwi ?
- Mam pomysł ! – pobiegłem do ogrodu i stanąłem  koło okna kuchni.
- Jaki ? -  podbiegł blondyn.
- Podsadż  mnie !
- ?
- Okno jest uchylone , spróbuje je otworzyć – wyjaśniłem , wziął mnie na barana i teraz mogłem dokonać ,,włamania”.
- Logan patrz ….. motylek – zachwycił się.
- Tak Kendall ……. Motylek …….. a teraz się nie kiwaj  … za chwilę je otworzę .
-Jakiś on podejrzany -  przeraził się.
- Możesz się nie kiwać !!!!!!!!!!!!! 
- ALE ON …….. –  nagle rzucił mną w okno , które z siłą uderzenia rozbiło się , a ja wylądowałem na podłodze w kuchni.
- ….. gryzie .. – dokończył.
- COŚ TY NAROBIŁ ………….. CHAŁPE  ŻEŚ  ROZWALIŁ!!!!!!!!!!!!!! – wydarłem się na niego.
- Noooooo !!!! …………. Ale to był twój pomysł kretynie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknął.
- Tak …..  ale gdybyś się nie wystraszył tego motyla teraz bym  tu nie leżał.
- Chłopie czy ty mnie słyszysz ????!!!!!!  MOGŁEM ZGINĄĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Mógł mi wstrzyknąć jad do  żył !!!!!!!
- Tak Kendall …. Ten krwiożerczy motyl  zabójca naprawdę mógł ci coś zrobić  - pokiwałem głową.
Ta dyskusja trwała by dłużej , ale do kuchni weszła Kristin z dwoma chłopakami  . Mamy przerąbane , pomyślałem .
- Co wyście zrobili ? – wybełkotała , była nadal w szoku.
- Ale co ? – zapytał ,, zjarany ’’ blondyn.
- No szybę żeście rozwalili !!!!!!! – warknęła.
- Co ? Ale to nie my ……. Samo się zepsuło – próbowałem się wymigać , ale słabo mi to szło.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – Kris zaczęła  krzyczeć  , chciała do mnie podbiec i pewnie udusić , na szczęście złapał ją mięśniak stojący obok .
- Spokojnie – uspokajał ją.
- Jak mam być spokojna , skoro ten półgłówek zniszczył mi do ? – wyrywała się.
- Wypraszam sobie ….. jestem dość bystry -  wstałem.
- Pff ……. Jesteś bystry jak papier  toaletowy – uśmiechnęła się  złowieszczo.
- W przeciwieństwie do ciebie ,  papier toaletowy  przynajmniej się rozwija – mruknąłem.
- Weż przestań bo ………. -  spojrzała na moją rękę , teraz dopiero  zauważyłem że mam wbity do niej dość duży kawałek szkła.
- Trzeba to opatrzyć – zaproponował Latynos.
- Jak bym nie zauważył – powiedziałem.
Najpierw zaczęli sprzątać kawałki  rozbitego okna , skorzystałem z okazji  i poszedłem do  łazienki , najbliższa była w pokoju Krisin , nie chcąc zalewać domu krwią udałem się właśnie do niej . Stanąłem przy zlewie i próbowałem wyciągnąć  szkło z rany , na moje nieszczęście  rozciąłem ją jeszcze bardziej .  Wszystko o czym zdążyłem już  zapomnieć powróciło w kilka sekund …………  przeszłość  ……..to z nią spierałem się przez ten cały czas , wprawiłem się by świetnie to zamaskować śmiechem . Krew spływała spokojnie  po obrzeżach  zlewu ,  poczułem  ….spokój ? Tak spokój i ukojenie mimo że  bolało jak cholera  , chwyciłem  kawałek szkła  i przyłożyłem  do ręki chcąc zrobić kolejną ranę .
- Co ty robisz ? – usłyszałem  przerażony głos Kris  , natychmiast wyrzuciłem  szkło  .
- Nic  takiego ……. Chciałem  to opatrzyć , ale tylko pogorszyłem – westchnąłem.
-Wszystko w porządku ? – podeszła do mnie  , położyła swoją dłoń na moim policzku , tym samym  zmuszając do spojrzenia jej w oczy , nadal pałały strachem .
- Tak – odwróciłem wzrok . Było mi głupio , widziała to całe zdarzenie ,  pewnie uzna mnie teraz za psychola . Nic już nie mówiła , podeszła do mnie i opatrzyła moją rękę . Na koniec  spojrzała mi w oczy  nadal trzymając moją rękę  , przysunęła się do mnie  bliżej , praktycznie nasze ciała  się stykały  , nasze twarze dzieliło kilka centymetrów  . Nie wiedziałem co mnie opętało , może to szok ? Na pewno nie , ale wiedziałem czego chcę , lecz czy ona  tego chciała ?. Już mieliśmy się pocałować  gdy do środka wparował Kendall  , odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni .
- No bo tamci dwaj się pytają  kiedy zejdziecie – spojrzał na nas – Oooooo …… no fakt , wcale nie jesteście nam potrzebni  ….. ja tylko przyszedłem po to -  wziął pierwszą lepszą rzecz z brzegu , a był to stanik brunetki , gdy spostrzegł co wziął  zrobił się cały czerwony , ale już nie mógł się wymigać – No wiecie ….. – tłumaczył – Z tego robi się fajne procy i w ogóle i ……. No to może ja już pójdę , a wy sobie nie przeszkadzajcie – powiedział  i ,, uciekł”.
- Co się właśnie stało ? – wybełkotała Kristin.
- Nic takiego …. Chodż – złapałem ją zdrową ręką i zeszliśmy do reszty  . Cała trójka miała staniki Kristin i się nimi  okładali . Jak było widać Kendziol się już z nimi zapoznał , natomiast nic po tej znajomości , ponieważ  Kristin była  zdolna do morderstwa. Nagle w naszą stronę poleciał jeden z biustonoszy i zatrzymał się na twarzy brunetki . A kto go rzucił ? Nasz kochany blondasek , nie chciał bym być na jego miejscu.
-  KKKKKKKEEEEEEENNNNNNNDDDDDDDDDDAAAAAAAALLLLLLLLLLL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – RYKNĘŁA Kris , a winowajca schował się za Latynosem.
- Dlaczego wziąłeś moje staniki ?????!!!!!!!!!! – warknęła .
- No bo wierz ……. One nieżle uwydatniają ciało – przyłożył sobie biustonosz do klatki piersiowej i zaczął z nim chodzić jak jakaś modelka.
- Ale one  nie są ci potrzebne !!!!!!! – burknęła już trochę spokojniejsza.
-Skąd ta pewność ? -  stąpał po kruchym lodzie.
- No bo jesteś facetem ? -  powiedziała z ironią.
- Skąd ta pewność ….. zaglądałaś – podniósł jedną brew do góry.
- Nie ….  Ale trudno nie zauważyć jak się drapiesz po jajach !!! – na te słowa wybuchliśmy  śmiechem – Oddaj mi je !!! –dodała.
- Wiesz , trudno mu będzie  je oddać …….. jest z nimi zrośnięty – wtrąciłem , spojrzała na mnie z mordą w oczach  ,już wiedziałem że należy uciekać.
(oczami Kendalla)
- Może powinieneś mu pomóc ? –zapytał Carlos po tym jak Logan uciekał przed Kristin z dobry kwadrans.
-Pff ….. poradzi sobie – rozłożyłem się na kanapie.
- Ale to twój przyjaciel – zaczął James.
- Macie racje …… lepiej to nagrać – wyciągnąłem z kieszeni komórkę i zacząłem wszystko nagrywać – Uciekaj do ogrodu !!! OGRODU !!!!!! – doradzałem Loganowi , ten spełnił mój rozkaz  , ale na nasze nieszczęście szklane drzwi ogrodu były zamknięte , toteż Loguś tego nie zauważył i  wyrżnął twarzą o  przezroczyste drzwi  , na korzyść Kristin  . Usiadła na nim i zaczęła  go łaskotać  . Razem z chłopakami wybuchłem śmiechem , naprawdę staną się sławni jak  wrzucę to na YouTube .
-  haha ..Kendall …. Haha … p –po – pomocy  !!!!  -  śmiał  się tak że aż  krztusił  , nie mam wyboru muszę go ratować .Podbiegłem do nich i przerzuciłem sobie brunetkę przez ramię – Puszczaj  idioto !!!! – krzyczała .
- Dobrze ci tak brzydulko – Logan  podniósł się z podłogi .
- Jak mnie nazwałeś ? – odstawiłem ją  .
- Tak jak słyszałaś ……… jestem z tobą szczery – wytłumaczył .
- Jak ty  śmiesz tak do mnie mówić ?????!!!!! Dla twojej wiadomości jestem modelką !!!!!! – wrzasnęła.
- To już nie moja wina że się  nad tobą zlitowali – kontynuował  -  Tak samo dobrze mogli na twoje miejsce wziąć psa z kulawą nogą , ale to już wyższa liga.
-Nie wiesz co mówisz  , sam nie jesteś lepszy , ja miałam ze 100 chłopaków , a ty pewnie ani jednej dziewczyny …..a tak w ogóle kto by cię chciał ??!!?!!! – żachnęła .
- Ty mnie chcesz – poruszał znacząco brwiami .
- Pff ….. marzenia – obruszyła się  - Wiem … ale twoje –ingerował.
- Przepraszam  że przerywam , ale mogłabyś nas przedstawić -  do naszej ,, parki ’’’ podeszli Carlos i James.
- A tak …. Więc Carlos , James to jest debil , debilu proszę poznaj Carlosa i Jamesa –  uśmiechnęła  się słodko . Podali sobie ręce , Logan nie zwracał zbytniej uwagi na chłopaków , ani na to co powiedziała Kris . Można ująć że jest nie ufny , z tego co wiem to jestem na razie jedyną osobą , która zna jego bolesną przeszłość. Czuję się taki wyjątkowy



środa, 27 lutego 2013


 Część 4



( oczami Logana )


Obudziłem się o  6  , nawyk wczesnego wstawania pozostał . Nie mogę uwierzyć że jestem w L.A , mogę tu iść na studia , potem znajdę sobie jakąś pracę , dziewczynę która stanie się moją narzeczoną , a póżniej żoną , będziemy mieli gromadkę małych dzieciaczków . Nie wiem dlaczego tak o tym myślę , może już jestem gotowy ? W każdym razie nie na zostanie ojcem , od tej akcji z  ciążą  Kristin  obraża mnie na różne sposoby , … no … mówiła że mnie nie lubi . Może powinienem oddać pięknym za nadobne ? Tak , to  jest właściwe rozwiązanie ,, jak Kuba Bogu  ,tak Bóg Kubie ‘’ .Usłyszałem hałasy  dobiegające z łazienki  , tak … miałem łazienkę w pokoju . Postanowiłem to sprawdzić , wziąłem gitarę i powoli uchyliłem drzwi łazienki , zauważyłem jakiegoś faceta …. Pewnie jakiś pedał , chcący mnie wykorzystać , pomyślałem . Z krzykiem ruszyłem w jego stronę , zacząłem okładać  go po głowie gitarą .
- PRZESTAŃ …..  TO JA KENDALL !!!!!!!!!!!!!!!!!! – rzeczywiście , to był Kendall.
- Co ty tu robisz ?- spytałem.
- To , że odleciały mi drzwi od  kabiny prysznica ….. nie pytaj ! - przerwał zanim zdołałem co kol wiek powiedzieć  - Więc postanowiłem , że załatwię poranne czynności w twojej łazience – uśmiechnął się.
- Dobra , ale następnym razem mnie  uprzedż , żeby nie było podobnej sytuacji – postawiłem gitarę na ziemi .
- Czy to nie czasem moja gitara ? – spytał.
- Yyyyy …  Niee ! – wyjąkałem , miał rację to była jego własność .
- Stary !!!! Rozwaliłeś mi gitarę ??!!!!! – złapał się za głowę.
- Pffff …. Gdzie tam rozwalił ? Poskleja się , nawet nie jest uszkodzona – chwyciłem ją  , gdy przejechałem palcami po strunach , gryf odpadł. – Wiesz , powinieneś kupić nową gitarę , ta się do niczego nie nadaje – pokiwałem głową i oddałem mu szczątki instrumentu.
- Loguś ??? – powiedział  słodko.
- Co ?
- Zacznij sobie strugać trumnę !!!!!!!!! – krzyknął ,a ja rzuciłem się do ucieczki . Gonił mnie po całej  willi , budząc tym samym wszystkich jego mieszkańców . Skierowałem się do ogrodu , reszta pobiegła za nami. Przeskoczyłem krzak , pózniej biegłem slalonem , by ominąć  posadzone tulipany , na koniec  zgrabnie przeszedłem przez płot do drugiego ogrodu . Na szczęście  nie zauważył tego , bo wpadł do basenu.
- Logan ? –usłyszałem  żeński głos , odwróciłem się , to była moja rudowłosa ukochana.
- Ania , co ty tutaj robisz ? –zdziwiłem się.
- To ja powinnam cię o to spytać , mieszkam tu – uśmiechnęła się
- Aaaaa …..  Sorry !!! , bo wiesz Kendall  chciał mnie wykorzystać w łazience ,  pózniej  okazało się że chciał  się tylko wykąpać  bo zepsuł swoją kabinę prysznicową , ja go wtedy zaatakowałem jego gitarą , po której zostały tylko marne szczątki …. Teraz chce mnie zabić , a jego siostra mnie nienawidzi i też pewnie będzie w tym uczestniczyć , chociaż przez chwilę myśleliśmy że jest ze mną w ciąży , ale tylko żartowała ….. oczywiście nie że ja z nią  
,, TO‘’robiłem , to wszystko przez tą staruszkę w samolocie  -  to było żałosne , po co ja się jej zwierzałem ?
- Bardzo ciekawe – zaśmiała się –  Jeśli masz dzisiaj czas to może wybralibyśmy się na kawę? – zaproponowała.
- Bardzo chętnie – odpowiedziałem uradowany . Myślałem , że mnie uzna za jakiegoś podrywacza czy coś w tym stylu .
- To o której ? – odgarnęła kosmyk włosów .
- LOGAN !!!!!  KICI KICI …… GDZIE JESTEŚ ??? -  usłyszeliśmy wołania Kendalla.
- Pomożesz mi ? – zapytałem .
- Jasne .. chodż –  wszlismy do środka . Okazało się , że to dom jej starszego brata  Nathana , przyjechała do L.A by znaleźć lepszą pracę . Dała mi ubrania Nathana , ponieważ miałem na sobie tylko dresy i podkoszulek . Po godzinie 

wyszliśmy na tą kawę . Rozmawiało nam się bardzo miło  , okazało się , że  jej rodzice i państwo Schmidt są dobrymi znajomymi  i Kristin ma za zadanie pomóc jej zostać modelką  . Gdy wyszliśmy z kawiarenki napadło na nas stado dziennikarzy .
- Czy zdradzasz  Kristin Schmidt ? .. Od kiedy jesteście razem i jak długo potrwa wasz związek ? Podobno zdradzałeś ją już wcześniej z jej bratem… Jesteś biseksualny ? …..  Co będzie z waszym dzieckiem ? …. Znacie już płeć? –  przekrzykiwał jeden drugiego . Nic nie odpowiedziałem , to jest chore , o co im w ogóle chodzi ? Z trudem przedarliśmy się do taksówki . Po 15 minutach byliśmy powrotem , pod willą państwa Schmidt też roiło się od paparazzi . Poszliśmy za dom Anny , przeszedłem przez płot na posesję Schmidtów .
- Ja naprawdę nie wiem o co im chodzi  - chciałem jej to wszystko wytłumaczyć , przez nich mogła pomyśleć , że uganiam się za chłopakami i dziewczynami , a co najgorsza to że mógłbym chodzić z Kris .
- Wiem że to stek kłamstw – uśmiechnęła się smutno.
- Naprawdę ?- niedowierzałem we  własne szczęście.
-Tak , może wyjdziemy gdzieś razem ,tak  abyśmy byli tylko my we dwoje ? – gdy to mówiła lekko się zarumieniła.
- Z chęcią -  uśmiechnąłem się.
-  To pa, pewnie musicie to wszystko teraz wyjaśnić  - ruszyła w kierunku domu.
-Do zobaczenia – odwróciła się i posłała mi ……. Całusa ? Taaaaak …… lubi mnie . Rozmarzyłem się na chwilę .Ale trzeba powrócić do rzeczywistości , zmierzyć się z tymi  zakłamanymi  świniami. Wszedłem do domu , od razu wszyscy do mnie podbiegli.
- Gdzieś ty był ???!!!! ….. Dobra to już nie ważne , oni uważają że jesteśmy Bi – histeryzował Kendall.
- A nie ? – zdziwiła się Abi , przez głowę przeleciała mi pewna myśl  , może pójdę siedzieć  , ale warto będzie .
- Nie ma na to czasu !!!!! – wrzasnęła Kristin  - Chodż – złapała mnie za rękę i zaprowadziła  na zewnątrz do dziennikarzy.
- Wiedziałaś , że on cię zdradza ? …..  Co będzie z waszym dzieckiem ? ….. Od kiedy masz romans z Kendallem ? ….Czy ta dziewczyna w kawiarence to twoja kolejna ,, dziewczyna na chwilę’’? – zadawali wciąż te same pytania.
- CISZA !!!!!!!!!!!!! – wrzasnęła brunetka , a wszyscy jak jeden mąż umilkli – Po pierwsze Nie jestem w ciąży i nie wiem  dlaczego o to pytacie , po Drugie on nie jest biseksualny i nie miał romansu z moim bratem ….
- WOLĘ  DZIWCZYNY !!!!!!!!!!!!!!! – Kendall wychylił głowę przez okno.
- … I po trzecie i najważniejsze  ….. NIE …. Powtarzam jeszcze  raz , że NIE  jesteśmy parą – dokończyła.
- To dlaczego trzymacie się za ręce ? – wtrąciła jakaś dziennikarka , teraz się skapałem , że od momentu kiedy mnie tu zaprowadziła to ciągle trzymaliśmy się za ręce .
- FUUUUUUUUUU  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknęliśmy oboje i odskoczyliśmy od  siebie jak oparzeni.
-Czyli nie jesteś w ciąży , on nie jest Bi , i nie jesteście razem ?
- Tak !!!!!!!! Ileż już można ?? Jak już wszystko wiadomo  do  WON !!!!!!!!! – wrzasnęła po czym weszliśmy do środka.
- Już wiem o co im chodziło – powiedział blondyn i podał nam laptopa , znalazł jakąś stronę plotkarską na której były zdjęcia z dnia kiedy musieliśmy się trzymać za ręce aby nie być zawieszonymi  na  dwa tygodnie  , następne  to była ta akcja w samolocie i wywiad ze stewardesą z którą  rozmawiała Kristin..
- No to już wszystko wiadomo – usiadłem na kanapie.
- Poczekaj …. Mówili coś o jakiejś dziewczynie z którą byłeś w kawiarence – dopytywała się brunetka.
- Aaaaa tak….. to była Anna –odpowiedziałem.
- Anna ? Nareszcie gdzieś ją zaprosiłeś – ucieszył się Kend.
- No tak …. Ale to ona zaprosiła mnie – wyjaśniłem , o mało co nie zemdlał ze zdziwienia.
- Czekaj …. Czy ona czasem nie mieszka obok ? – wtrąciła Kris.
-  Tak to ta …. Coś mówiła , że masz jej pomóc w zrobieniu kariery czy coś
-Dzięki to już wszystko wiem – usadowiła się na fotelu.
Przez resztę dnia oglądaliśmy TV , pani Schmidt ma jakąś  delegacje i wyjechała na dwa tygodnie , więc cała chata wolna , już planuję z Kendallem jakąś imprezkę. O  północy wszyscy poszli spać , ja jakoś nie mogłem . Wyszedłem na balkon i usiadłem na barierce  . Zamyśliłem się  , ale ktoś mi przerwał.
-  Ty też nie możesz zasnąć ? – pokiwałem głową na tak  , odwróciłem się w stronę głosu , to była Anna  siedziała na parapecie z jakieś 10 metrów dalej , od razu uśmiech wpełzł mi na twarz.
- Dlaczego ?
- Ale co ?
- Dlaczego nie możesz zasnąć ? – zachichotała.
- Nie mam pojęcia , a ty ?
- Wciąż myślę o dzisiejszym dniu .
- A co ?  Był aż tak zły ? – speszyłem się , pewnie  miała na myśli mnie.
- Nie ….. raczej cudowny .
- Dlaczego tak sądzisz?
- Nie mam pojęcie – przedżeżiła mnie  – Może dlatego , że moje marzenia się spełniają , że jesteś obok i możemy spokojnie porozmawiać -   dostrzegłem że się rumieni.
- Przedtem były jakieś przeszkody ?
- Tak …… moje ,, przyjaciółki ‘’ – ostatnie słowo zaznaczyła cudzysłowem z palców  - … mówiły , że nie jesteś  wart mojej uwagi , a same się do ciebie mizdrzyły …….. zawsze gdy chciałam zamienić z tobą kilka słów zawsze mi przerywały i odciągały na bok – westchnęła.
- Ale teraz ich tu niema i ………
- Zdecydowanie jest lepiej – przerwała . Rozmawialiśmy tak jeszcze z dwie godziny , później poszliśmy spać , może ona , ale ja ciągle myślami byłem przy niej  .

...................................................................................................................................
Przepraszam za błędy jeżeli jakieś się pojawiły . 
I jeszcze mała prośba ... jeżeli znacie jakieś fajne blogi to mi wysyłajcie linki .... strasznie mi  się nudzi ostatni xd.
Następny post będzie jakoś w niedzielę =)

piątek, 22 lutego 2013



 Część 3

( oczami Kristin )


- Co robisz ? - do mojego pokoju wpadła Abi.
- Piszę list do Kenda – westchnęłam .
- Nie lepiej  było  by  , powiedzieć mu prawdę ?
- Ale ja się boję !- spojrzałam na nią .
- Czego ? –usiadła obok mnie .
- Że jak się dowie to mnie znienawidzi – poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Jak mu nie powiesz , to się nie dowiesz – przytuliła mnie.
- Nie mam zamiaru !!! Nie pomyślałaś co będzie gdy się dowie  , że jestem bogata , a on przez te lata wychowywał się w nędzy? – oburzyłam się.
- Mów co  chcesz , moim zdaniem to nie feir  ,nawet nie wie jak wyglądasz , nie wysłałaś mu żadnych zdjęć- zmieniła ton głosu .
- Nie wysłałam mu , bo nie chcę żeby się dowiedział ……. i ma moje zdjęci gdy byliśmy jeszcze dziećmi !!!
- Ale co to da ? Okłamujesz go od przeszło 12 lat !
-Tak jest lepiej . Gdyby tu był to musiał by się spierać z bandą  paparazzi próbujących wywołać jakiś skandal .
-Nie sądzisz , że Kendall powinien znać prawdę ?
- Masz rację – westchnęłam – Jadę do niego ! – uśmiechnęłam się.
- I takie nastawienie lubię – odwzajemniła gest – Jadę z tobą – dodała.
- No to bierz tobołek i lecimy – wstałam z łóżka i podeszłam do szafy wyjmując plecak.
- Ale  już ? On pewnie teraz będzie spał – protestowała.
- To go obudzę , żaden problem – powiedziałam beznamiętnie.
- Ok. , spakuj kilka ubrań , a ja zadzwonię do Jamesa  , by nas zawiózł na lotnisko – wyjęła komórkę z kieszeni i zadzwoniła do kuzyna . Zbytnio  nie słuchałam co mówi , ponieważ byłam zbyt zajęta pakowaniem potrzebnych rzeczy.
- Dobra , już jedzie – powiedziała i obie zeszłyśmy na parter .W tym samym momencie rozległ się dzwonek do drzwi . Oczywiście był to James . Napisałam list do mamy aby się nie martwiła . Po  godzinie czekałyśmy na samolot.
- Ty naprawdę chcesz się z nim spotkać ? – niedowierzał Maslow.
- Tak ,a co ?- zdziwiłam się .
-No bo wiesz …… znacie się tylko z listów ……. Właściwie ty jego , bo go okłamywałaś ….. więc jak się spotkacie w realu , to możecie się nie polubić – wytłumaczył . O tym nie pomyślałam , byłam przygotowana na to że się  obrazi za te kłamstwa , a teraz jeśli James ma rację ? Jeśli się zawiedziemy przy pierwszym spotkaniu ,to nasze kontakty się urwą .Raz na zawsze . Teraz jak o tym myślę to ,to był zły pomysł, ale już zapóżno ,  lecę do niego i mam nadzieję , że wyjdzie jak najlepiej. Po czterech godzinach stałyśmy pod jednymi z drzwi akademika.
- To chyba tu –powiedziała Abi spoglądając na kartkę z adresem.
- Raz się żyje – wzięłam głęboki wdech i zapukałam do drzwi . Usłyszałyśmy jakieś trzaski ze środka , zapukałam ponownie . Po chwili drzwi się uchyliły i ktoś wylała na nas śmietanę. Zaczęłyśmy krzyczeć   , ten ,,ktosiek’’  zniszczył moją najlepszą bluzkę od Armaniego.



( oczami Logana)



Ten dzień był naprawdę ciężki , lecz Kendall miał gorzej po skończonym treningu koszykówki musiał umyć wszystkie  toalety . Skurczybyk chciał mnie do tego wkręcić , ale jak to mówią  ,,kłamstwo ma krótkie nogi’’. Gdy wrócił , nie miał siły nawet się przebrać , zasnął tak jak stał . Musiałem potem nieść tego jełopa !! . Sam  poszedłem spać o północy . Na moje nieszczęście ktoś zapukał do drzwi , budząc przy okazji mnie . wstałem i ubrałem na siebie dresy , gdy wychodziłem z pokoju walnąłem w szafę  stojącą obok . Nienawidzę tego stanu gdy rano wstajesz i czujesz się jak na kacu. Spojrzałem na zegarek w komórce , było ok. 5 nad ranem . Pewnie chłopaki , chcą zrobić nam kawał – pomyślałem , ponownie zapukano . Poszedłem do kuchni i wyjąłem z lodówki słoik śmietany . Będą mieli – szepnąłem i uchyliłem trochę drzwi wyjściowe , za jednym zamachem wylałem całą zawartość słoika na tych osobników . Usłyszałem damskie krzyki ,  zdezorientowany otworzyłem drzwi na oścież. Przede mną stała modelka Kristin Schmidt i jakaś blondynka .
- Nie mów , że ten idiota jest twoim bratem !!!!! – wykrzyczała.
- Na szczęście to nie on !!! – warknęła spoglądając na mnie . Miała piękne szmaragdowe oczy.
- MAM CIĘ GNIDO !!!!!!!! – usłyszałem krzyk Kendalla , odwróciłem się ,  a ten uderzył mnie mopem .
-  CO TY ROBISZ DEBILU ??????!!!!!!!! – wydarłem się na niego.
- Logan ? To ty? – odłożył mopa.
- Nie , sierotka Marysia …….. PEWNIE ŻE JA !!!!!!!!!!! – wstałem.
- Sorry , myślałem że to włamywacz – odpowiedział skruszony .
- Kendall ?
- Co ?
- OGARNIJ SIĘ !!!!!!!
- Przepraszam że przerywam  ,ale nie wiecie czasem gdzie mogę znaleźć Kendalla Schmidta ? – wtrąciła brunetka .
- To ja , a o co chodzi ? – Kendall nonszalancko oparł się  o ścianę .
- Możemy najpierw się przebrać ? – zapytała blondynka  .
- No jasne , chodzie  - zaprowadziłem je do łazienki. Wróciłem do salonu w którym rozsiadł się Kendall. Usiadłem obok na kanapie.
- Czemu one są całe w śmietanie? – zapytał.
- Nie mam zielonego pojęcia – odpowiedziałem .
- Raczej masz – usłyszałem damski głos za plecami.
- Co chciałyście ?-  przerwał Kend , tym samym mnie ratując. Usiadły na fotelach obok i westchnęły.
- Chodzi o to że ……
- Ej , czy ty czasem nie jesteś Kristin Schmidt ? – przerwał Kendall.
- Tak ……. I o to chodzi , że jestem twoją siostrą – wydusiła z siebie . Byłem w szoku …. Czyli  oni są …….. rodzeństwem ?
- Jestem w ukrytej kamerze , prawda ? Niezły żart – roześmiał się.
- To nie żart , lecz szczera prawda – westchnęła – Okłamywałam cię przez te wszystkie lata ,naprawdę przepraszam , bałam się  że mnie znienawidzisz i chyba tak jest – wyjąkała.
- Nie nienawidzę cię , po prostu jestem w szoku . Nie mogłaś od razu powiedzieć ? – uklęknął przed nią.
- Chciałam , ale z dnia na dzień bałam się , że mną pogardzisz za to , że osiągnęłam w życiu więcej niż ty –  rozpłakała się . Kendall bez słowa ją przytulił.
-Wiem , że to głupio zabrzmi ……. Ale wrócisz ze mną do Los Angeles ? – odezwała się po dość długiej przerwie milczenia.
- Oczywiście ……. Logan co o tym sądzisz?
- Brzmi nieżle , ale trzeba ………
- Co , ale on nie jedzie !!! – oburzyła się Kristin.
- Dlaczego ? – zdziwił się Kendall.
- Nie lubię go , zniszczył moją bluzkę od Armaniego – powiedziała jak 5-letnie dziecko.
- Posłuchaj …Logan to mój przyjaciel …. Nie , więcej niż przyjaciel …….. To brat …… Tak , jest dla mnie jak brat i jeśli on nie jedzie to ja tym bardziej …… wiem , że może ciebie to zaboleć bo wolę go bardziej od własnej siostry …… ale to on był moją rodziną przez te wszystkie lata …
- Kendall to piękne co mówisz – przerwałem – Znamy swoje tajemnice i słabości ………. Pomagaliśmy sobie nawzajem ……. Mimo tych kłótni i tego że się nawzajem podpierniczaliśmy dyrektorowi , to chcę żebyś wiedział , że dla mnie … Też jesteś jak brat .
- Misia stary !!!!! – krzyknęliśmy razem i  przytuliliśmy  się po przyjacielsku .
- Dobra wystarczy , bo się czyje jak pedał – powiedziałem.
- W sumie ja też – odsunęliśmy się od siebie , to był dziwny moment.
- Dobra , jak ci tak na tym zależy to możemy go zabrać – uśmiechnęła się brunetka.
- Fajnie – powiedzieliśmy  beznamiętnie i usiedliśmy na kanapie.
-  Więc dokończę to zdanie , które mi chamsko przerwano – spojrzałem na Kristin , dosłownie mogła by mnie zabić wzrokiem – Musimy się wypisać ze szkoły .
- Ale jak ? – wtrąciła blondynka.
- Normalnie , jesteśmy po egzaminach , więc tylko musimy odebrać świadectwa i Welcom L.A – wytłumaczyłem.
- No to ja dzwonie zamówić bilety na samolot – blondynka wstała i poszła do kuchni .
- Jest …. – Kendall spojrzał na zegarek – 7 :00 …. Chodźmy to załatwić świadectwa .
- Ok. my w tym czasie was spakujemy – uśmiechnęła się brunetka.
Gdy byłem już ubrany z Kendallem poszliśmy do liceum . Cieszyłem się , że tydzień wcześniej kończymy , blondyn nawet bardziej , bo nie musiał już sprzątać toalet . Nie wiem dlaczego , ale bałem się Kristin , czułem że będę miał z nią masę kłopotów.



( oczami Kristin )





- OK. , za cztery godziny mamy samolot – do salonu weszła uradowana Abigail .
- Super !!!! – podskoczyłam w miejscu.
- Co teraz robimy ?
- Obiecałam że ich spakujemy – wzruszyłam ramionami.
- Że co im obiecałaś ???? – zdziwiła się .
- To co  usłyszałaś – usiadłam na fotelu.
- Jak mi ich mamy spakować ? Odkąd pamiętam to takie rzeczy załatwiała moja pokojówka !!!! – wywijała rękoma.
- Moja też – zakłopotałam się – Nie mamy wyboru , musimy jakoś to zrobić – pociągnęłam ją zza rękę do pokoju chłopaków , jak na facetów to mieli nawet czysto. Wyjęłam z pod łóżka dwie duże walizki , zaczęłyśmy wywalać z szafy ich ubrania do nich , nawet ich nie składałyśmy , tylko upychałyśmy . Nagle Abi upuściła jakieś pudełko z którego wyleciała masa zdjęć. Uklękła przy nich i zaczęła zbierać.
- Patrz na to – podała mi fotkę na której mój brat i jego kumpel mają przefarbowane włosy , od razu wybuchłyśmy śmiechem. I właśnie w ten sposób zaczęłyśmy oglądać  wszystkie zdjęcia.
- Albo to .. – podałam jej zdjęcie na którym Logan ma grzywkę.
- OMG !!!!!!!!! – zaśmiała się.
- No , coś takiego nie powinno chodzić po świecie – włożyłam je do pudełka .
- Totalnie .
Nie będę ukrywać , od razu znielubiłam Logana , w listach od Kendalla wydawał się nawet fajny ,ale zdobył minusowe punkty przez tą śmietanę . Nawe sobie sprawy nie zdaje  , że ta bluzka kosztowała więcej niż to co przez  całe życie zarobi .
Już jesteśmy  ! – usłyszałam głos blondyna , migiem schowałyśmy pudło ze zdjęciami pod ubrania i zamknęłyśmy walizki.
- I jak ? – zapytałam jak gdyby , nigdy nic.
-  Tak !!!!!!!! -  pomachali nam przed oczami świadectwami .
- No to jedziemy , za niecałe  dwie godziny mamy samolot –  powiedziała Abi.
Chłopcy wzięli walizki i spakowali jeszcze kilka rzeczy . W samolocie siedzieliśmy już po czterdziestu minutach , teraz czekaliśmy , aż wystartuję . Na moje nieszczęście musiałam siedzieć miedzy Loganem , a jakąś staruszką , która od razu zapięła pasy i zasnęła .To była biznes klasa , a teki nie konfort.
- Kristin , przepraszam cię za tą śmietanę – szatyn przerwał ciszę.
- Wybaczę ci ze względu na Kendalla – burknęłam .
- Czyli , że między nami jest Ok. ? – spytał z nadzieją .
- Powiedziałam , że przyjmuję twoje przeprosiny , a nie że cię lubię !!! – warknęłam. Spuścił  głowę i odwrócił się w stronę okna. Myśli ze będziemy się przyjaźnić ? Niedoczekanie jego. Po pół lotu drogi , jakaś pani za mną musiała skorzystać i poprosiła mnie , abym zajęła się jej  półroczną córeczką , oczywiście się zgodziłam .Chyba nie mam dobrej ręki do dzieci , bo gdy jego mama zniknęła z widoku zaczęło płakać , Logan to zauważył i wziął ją do siebie , nie minęła nawet minuta jak dziecko z powrotem zaczęło się śmiać . Muszę przyznać że pan Henderson ma podejście do maluchów .
- Mają państwo śliczną córeczkę – uśmiechnęła się staruszka , która się wreszcie obudziła i widziała tą sytuację.
- My nie …. Yy . no … ten … nie …..-   Logan zrobił się cały czerwony.
 - Jak pani utrzymała tak dobrą figurę ? – spytała stewardesa , do której też to doszło .
- No wie pani to ……….. – nagle wróciła matka dziecka , widząc tą akcję i minę  szatyna , dała mi znać abym poudawała na chwilę mamę – Wszystko zależy od dobrego podejścia , po ciąży zaczęłam uprawiać jogging – uśmiechnęłam się , mina Logana bezcenna.
- A w ogóle jak to jest , od dawna z mężem  planujemy mieć dziecko , ale się trochę boję  -  stewardesa usiadła na wolnym miejscu z tyłu i nachyliła głowę , aby wszystko słyszeć . Opiekuna dziecka z ledwością się powstrzymywała od śmiechu , sama ledwo wytrzymałam , ale postanowiłam doprowadzić  tą rozmowę do końca.
- To nic strasznego , ciąża to najwspanialsze co mnie w życiu spotkało , wszyscy mi  pomagali , a najbardziej mój kochany mężulek – złapałam Logana  za rękę . Rozmawiałyśmy tak chyba z godzinkę , stewardesa w końcu odeszła , a staruszka ponownie zasnęła. Oddałam prawowitej matce jej dziecko - To jestem czy nie ? – wybełkotał szatyn , wyglądał jakby zobaczył ducha.
- Ale co ? – zdziwiłam się.
- To jestem  ojcem czy nie ? – powiedział  zdezorientowany , a ja razem z pierwowzorem dziecka wybuchłyśmy śmiechem . Nie odpowiedziała  mu . Ciekawe czy wyjdzie z szoku ? Wylądowaliśmy po niecałej godzinie . Logan chodził cały czas zamyślony , poza tym nie zwracałam na niego zbytniej uwagi .
- Kristn tak się o ciebie martwiłam !!!!! – mam rzuciła mi się na szyję gdy tylko przekroczyłam próg domu.
- Ale mi nic nie jest – zaśmiałam się – Ale powinnaś ściskać kogoś innego – odsunęłam się i do pomieszczenia wszedł Kendall.
- Kendall – moja rodzicielka przytuliła blondyna , nic więcej nie mówiła tylko płakała ze szczęści ,nawet zielonooki uronił kilka łez . Po tak wzruszającej chwili udaliśmy się do salonu , moja rodzicielka zrobiła nam herbaty.
- Mamo ,to jest Logan – Kendall  przedstawił  , nadal zamyślonego szatyna , nawet nie wiedział co się dzieje wokół niego.
- Czy nazywasz się Henderson ?- spytała Jenny , nadal nic.
- Tak , skąd  wiedziałaś -  Kendall odpowiedział za szatyna.
- Czy on dobrze się czyje ?- zmartwiła się Jenny.
- Nie przejmuj się , on ma tak często – wyjaśnił  zielonooki .
- Dobrze , a więc ….
- To w którym miesiącu ciąży jesteś ? Jakoś nie mogę się połapać – przerwał  szatyn , wszyscy spojrzeli to na mnie to na Logana , myślałam że im oczy wylecą .
- Stary , o czym ty mówisz ?- zaniepokoił się Kend.
- Muszę sobie znaleźć pracę – odpowiedział  nadal zamyślony.
- Kristin o czym on mówi ? – zdziwiła się Abi .
- Słyszysz  tatusia ? – zaczął mówić do mojego brzucha.
- Czy czegoś nam ,  czasem nie powiedziałaś ?- wtrąciła mama.
- Który to miesiąc ?-spytał Kendall.
- Mogę być chrzestną ? – Abigail  uklękła przede mną i złożyła ręce w geście błagalnym.
- Tak …….. ale ja nie …. -  Abi krzyknęła ze szczęścia i zaczęła skakać .
- Czyli ja będę babcią !!!!!! – wykrzyczała moja mama i dołączyła do blondynki .
- No to ja  będę wujkiem !!! – chwycili  się wszyscy troje z ręce i podskakiwali  kręcąc koło.
- Trzeba zorganizować chrzciny !!!............ Jat dasz mu na imię ? ………  Trzeba zrobić mu osobny pokuj !! ….Kiedy jedziemy kupić mu ciuszki ? …….. Jak będzie chłopczyk to może mieć na imię Kendall ? –  Przekrzykiwali się ,a Logan  głaskał i coś szeptał mi do brzucha.
- CISZA!!!!!!!! – wrzasnęłam , spojrzeli na mnie ze zdziwieniem .
- Kobiety w ciąży mają te swoje humorki  -  dodała Abi.
- Ale chodzi o to , że ja NIE jestem w ciąży !!!!!!!!! – krzyknęłam i wstałam z kanapy.
- Chwała ci panie !!!!! -  Logan  uklęknął oddając  hołd panu.
- Ale mówiłaś że …. – przerwałam jej – No bo w samolocie  była taka pani co prosiła abym popilnowała jej dziecka , bo musiała iść do WC , więc się zgodziłam , ale ono zaczęło płakać , Logan je uspokoił, jakaś babcia powiedziała , że mamy ładne dziecko i do tego dołączyła się stewardesa ,… mama dziecka pozwoliła mi udawać jego mamę , więc mówiłam tak jakby to było moje dziecka i udawałam że Logan jest moim mężem i ojcem dziecka  ,… potem jak wylądowaliśmy Logan pytał czy naprawdę mamy dziecko  ,.. nic mu nie odpowiedziałam dając tym samym znak że mamy , ….potem chyba zaczął nad tym  myśleć , co spowodowało taką reakcję , że myślał  że jestem z nim w ciąży ,.. potem wyście się ucieszyli że będę mamą i zaczęliście skakać , Logan powiedział że musi znaleźć pracę , uważam że to dobry pomysł ,marzy mi się mały rodzinny dom z pięknym dużym ogrodem w którym dziecko mogło by się bawić ..,potem Kendall spytał , że jak będzie chłopczyk  to czy może mieć na imię Kendall,  więc  może  , ale na drugie  . Na USG możemy iść w sobotę , bo jest wtedy wolne i pójdziemy wszyscy , na ustalenie daty chrztu  jest jeszcze czas … a co do pokoju , to jak będę znała płeć to sama chcę go urządzić  ….. i jeszcze…
- To jesteś w końcu w ciąży czy nie ? – przerwał mi podenerwowany Logan.
- Sama już nie wiem – jęknęłam .
- A robiliście  ,,To ‘’– ingerowała Abi .
- Ja już nic nie wiem – westchnął szatyn .
- W sumie ja też , pogubiłam się w tym wszystkim – usiadłam powrotem  na kanapie . Moja mama zaczęła się z nas śmiać.
- O co ci chodzi ? –zapytałam .
- Dziecko nie jesteś w żadnej ciąży …….  No pomyśl przez chwilę , jak mogliście robić ,, To ‘’ Jak nawet żeście nie wiedzieli gdzie mieszkacie , wy to naprawdę mnie czasem rozbrajacie – roześmiała się od nowa .
- Na szczęście –odetchnął Logan i opadł na fotel.
- A już myślałam – powiedział smutno Abi .
- Nie przejmuj się , jak kiedyś będę miała  dziecko to będziesz chrzestną  - przytuliłam ją.
- W sumie  Kendall to też imię żeńskie  , czyli obojętnie czy chłopczyk czy dziewczynka , ma zwać się Kendall- powiedział uradowany.
- No , ale ja nie jestem w ciąży – uśmiechnęłam się .
- Ale jak to ? , przecież przed chwilą mówiłaś , że jesteś – no i musieliśmy tłumaczyć wszystko od początku  , zrozumiał dopiero za  szóstym razem .  To naprawdę był dziwny dzień  i fascynujący dzień  ,  moja BFF się do nas wprowadziła , poznałam brata , jednocześnie  byłam w ciąży z chłopakiem którego nie znoszę  . Tak nie znoszę go , ale gdy się uśmiecha jest taki słodki  . Może się jeszcze do niego przekonam , ale to kiedyś.







......................................................................................................................



Ten rozdział  jest naprawdę długi mam nadzieję że was nie zanudziłam xd

Następny post planuję jakoś we wtorek lub w środę ....... zobaczymy jak to będzie :)























wtorek, 19 lutego 2013


Część 2


( oczami Logana)

- LOGAN !!!!!!!!!! TY DEBILU!!!!!!!!!!! –  Kendall wszedł do mojego pokoju.
- Proszę – powiedziałem uprzejmie wstając z łóżka.
- COŚ TY NAROBIŁ!!!!!!!!!! MOJE WŁOSY !!!!!!!!!!!!! – wskazał na nie , a ja już zdążyłem ubrać spodnie.
- Coś z nimi nie tak ? – drażniłem się z nim.
- SĄ RÓŻOWE!!!!!!!!!!!!!!!! – wrzasnął .
- Kendall , ale żeby tak ryzykować w dziedzinie fryzjerstwa ? – zakryłem sobie usta.
- Nie zgrywaj się , wiem że to ty jesteś za to odpowiedzialny – ponownie wskazał na swoje włosy.
Zapadła cisz , dosłownie nie wiedziałem co powiedzieć . Było mi go trochę szkoda w końcu włosy miał różowe . Spojrzeliśmy na siebie jeszcze raz i wybuchliśmy śmiechem.
- Z czego rżysz ? – zapytałem
- Jadłem siano !
- Ok. , trzeba iść do szkoły ! – jęknąłem .
- Ja tam nie idę , ludzie nas wyśmieją – mruknął.
- Zawsze mówiłeś , że chcesz być w centrum uwagi – zawołałem z łazienki .
- Ale nie w taki sposób !!!!!


( oczami Kendalla)


W szkole było cudownie , wszyscy robili nam zdjęcia , nawet chcieli  je zrobić  razem z nami .Oczywiście nie odbyło się bez śmiechów . Sam się z nas śmiałem . Dziewczynom , którym podmieniliśmy szampon zostawały komplementowane , kobietom  musi się cudnie żyć.
- Hej , mogę zrobić sobie z wami zdjęcie ? – zapytała rudowłosa dziewczyna , z tego co pamiętam to Logie się w niej buja .
- Ależ oczywiście madame – spojrzałem z chytrym uśmieszkiem na Logana , jego mina wprost bezcenna .
Stanęła pomiędzy nami , fajnie to wyglądało niebieski , czerwony i ….. różowy -_- Akurat różowy mu się spodobał. Dziewczyna objęła nas w pasie , widać było że Laguś  się stresuje . Zrobiliśmy wielki wyszczerz i po chwili zdjęcie było zrobione . Czerwono-włosa odeszła , a Logan odetchnął z ulgą.
- Stary musisz wreszcie się z nią umówić – chwyciłem go za ramię.
- Ale to kiedyś …… a teraz chodźmy na lekcję – usłyszeliśmy dzwonek.
- Chodż niebieski – poklepałem go po ramieniu i wziąłem torbę.
- Ok. różowy – zaśmiał się .
- Wiesz co ,to jest głupie
- Dla ciebie – wszedł do pracowni historycznej , podążyłem za nim.
Lekcja zaczęła się normalnie , prawie , oczywiście nie odbyło się bez zbędnych komentarzy nauczycielki i śmiechu klasy . Gdy myślałem , że lepiej już być nie może to wskazano mnie do odpowiedzi .
- Spokojnie Kendall , mów wszystko ,ale swoimi słowami – doradzał Logan.
- No fajnie tylko jest mały problem , ja nic nie umiem – wyszeptałem i poczłapałem pod tablicę.
- Dobrze panie Schmidt , opowiedz nam o różowej ….. znaczy rewolucji , przepraszam – ona zrobiła to specjalnie.
- A więc rewolucja to coś takiego ……na przykład ……. Coś w stylu  zmienienia czegoś , oni doprowadzili do rewolucji politycznej , czyli że póżniej żyło się im lepiej.
- ?
-?
- No dobrze więc opowiedz w jaki sposób zginął Juliusz Cezar
- No …. Yyyy……. Zabiło go – spojrzałem na Logana próbującemu mi podpowiedzieć – czterech cesarzy ?
- Nie – wyszeptał . – NIE ! – krzyknąłem – Został yyyy …. – zerknąłem na niebieskiego  udawał że pisze , od razu załapałem – Więc to był spisek w …….. – Logan udał , że śpi – yyyyy  śpi … nie  ….yyy .. sen…senackie … tak …to był spisek w senacie przeciw Cezarowi .
- Dobrze i co dalej ? – ciągnęła nauczycielka .
 Spojrzałem na kumpla , a on zaczął dżgać się długopisem – No .. yy zadżgali go … w tym senacie .. jak przyszedł .
- Kto był razem z zamachowcami?
- No ten … co tak wyglądał …yyyy  - Logan pokazał na migi że się myje – No to był czyścioch .
- Czyścioch ? –zdziwiła się nauczycielka.
- Nie , że czyścioch  ,  on niby taki brudny był – niebieski powiedział bezgłośne ,, tak’’ – Yyyy to był brudny … nie Bruns ….. Brut ….. BRUTUS !!!!!!!!!!! – wykrzyczałem , a Logan wyskoczył z ławki , uniósł ręce do góry i wykrzyczał ,, WOOHOO’’ Wszyscy na niego spojrzeli .
- No co ? – powiedział po czym wrócił do ławki .
- Panie Schmidt – zaczęła nauczycielka .
- Co tak oficjalnie przejdźmy na ,,Ty’’ , jestem Kendall , a pani ? – podałem jej rejkę.
- Postawić ci pałę ? – warknęła.
- Wie pani , to początek naszej bliższej znajomości i żeby tak od razu ?- zdziwiłem się , jej propozycja była nie na miejscu , jak na nauczycielkę.
- Och , dobrze siadaj masz tą dwóję – wróciłem na swoje miejsce koło Logana.
- Co jak co , ale powinieneś się zgodzić – zaczął.
- Wiem , przynajmniej nie dostał bym dopa – zakryłem twarz rękoma .
W połowie lekcji ta ,, wiedżma’’ napisała coś na karteczce i kazała mi ją  zanieść do dyrektora . Cieszyłem się jak głupi , specjalnie szedłem powoli . ,, Kto się spieszy to się diabeł cieszy’’ – powtarzałem w myślach. Ciekawe co pisze na tej kartce ? – zadałem sobie to pytanie kiedy stałem pod  gabinetem dyrcia. Rozwinąłem ją i przeczytałem:
,, Ta kolacja o 19 aktualna?”
No nie wierze dyr. Kręci z babką od historii .Wszedłem  do pomieszczenia , najpierw był mały pokoik sekretarski , a póżniej dopiero drzwi od gabinetu ,, właściciela szkoły”. Sekretarka gdzieś zniknęła . Postanowiłem dopomóc naszej parce , wziąłem długopis z biurka  i dopisałem :
,,Gdy się myję to myślę o tobie „
Tak … to jest świetne !!! – zachwyciłem się i wszedłem do pokoju Alfreda ( imię dyrektora).
- Przepraszam , list od pani Sobieskiej – wręczyłem mu karteczkę , przeczytał jej zawartość , po czym wyjął inną , napisał coś i mi wręczył. Gdy stałem już na korytarzu , tak jak poprzednio rozłożyłem kartkę i przeczytałem :
,,Aktualna i jak się pani wyraża?”
Nasz kochaś chyba nie umie rozmawiać z kobietami . Tak jak poprzednio dopisałem jedno zdanie :
,,Ja bym napisał , że tylko ty jesteś w mym sercu”
- Ach …… miłość – westchnąłem i wszedłem do pracowni historycznej , podałem belferce liścik . Odpisała i jak poprzednio musiałem go zanieść do Alfreda . Cały czas , albo dopisywałem coś , albo brałem inną karteczkę i pisałem własne słowa.: ( pochyłym drukiem będzie to co Kendall pisał , czerwone to nauczycielka , czarne dyr. , zdania przekreślone są to te które Kendall wyrzucił)
,,Ależ psze pana , co to ma znaczyć ?’’
,, Już nie mogę się doczekać tej kolacji <3

,, Ja też , ale przejdźmy do lekcji”
,, Gdy o tobie myślę kolana mi miękinom ‘’

,,Bardzo mi miło , ale o co chodzi?’’
,, Ale też wiedz , że ma miłość do ciebie jest wielka’’
,
,Pani czasem czegoś nie piła?’’
,, I tak przy okazji teraz myślę o tobie i się masturbuję , to takie miłe uczucie’’

Podałem pani  Sobieskiej liścik i tym razem to chyba przesadziłem , wstała z miejsca i pobiegła do gabinetu Dyrka. Ja natomiast stałem na środku klasy jak debil.
- Coś ty znowu zrobił? – podszedł do mnie Logan..
- Ja tylko próbowałem im pomóc – wyszeptałem , aby nikt nas nie usłyszał.
- Ale w czym ? – również szeptał.
- No bo oni kręcą ze sobą – wytłumaczyłem .
-CO !!!!!!!!!!!! – krzyknął, a ja rzuciłem się na niego i zatkałem mu usta . W efekcie on leżał na ziemi , a ja siedziałem na nim trzymając ręce na jego  twarzy , by nic nie powiedział. Reszta patrzyła na nas jak na chorych psychicznie …… albo jeszcze lepiej …. Jak na pedałów -_-
- DEBILU!!!!!!! ….. COŚ TY NAROBIŁ??!!!! – szamotał się .
- Cicho,   CICHO !!!!!! -  wrzeszczałem .
- PANIE SCHMIDT  I PANIE HENDERSON , PROSZĘ PRZESTAĆ … CZY TO JEST ZLOT LUDZI O INNEJ ORIENTACJI SEKSUALNEJ ????!!!!!!!!!  -  wykrzyczał dyrektor . Puściłem Logana i pomogłem mu wstać .Oboje spojrzeliśmy na  panią Sobieską i Alfreda.
- Schmidt , Henderson do mnie – powiedział dyr.
- Co? Czemu ja ? On to wszystko wymyślił? – tłumaczył niebieski.
- Cisza !!!!! ,Jak znam życie to oboje maczaliście w tym palce !!! – wtrąciła nauczycielka .
Logan spojrzał na mnie wzrokiem ,który mógł by zabić . Mam przerąbane – pomyślałem . Wszyscy czworo udaliśmy się do gabinetu Dyrka.
- Proszę to wytłumaczyć – Sobieska  podała nam liściki , które przekształcałem .
-  Ja nie wiem o co chodzi ! To jego wina ! Ja siedziałem grzecznie w Sali ! On to wszystko wymyślił !- zaczął Logie .
- Wy zawsze trzymacie się razem i też jesteście zawsze oboje do czegoś wkręceni , więc tym razem też tak jest! - wycedziła  Sobieska
- Potwierdzam , Logan był zleceniodawcą – wtrąciłem.
- Co ty Pier*olisz ????!!!!! – rzucił się na mnie i zaczął dusić .
- Nie ma to jak najlepsi przyjaciele – wydukałem ledwo oddychając. Gogowie odciągnęli go ode mnie , zacząłem  kaszleć . Nigdy nie widziałem  Logana  tak wściekłego .
-  Panie Henderson , co się z panem dzieje ? Masz najlepsze wyniki w nauce i sporcie , a tu takie rzeczy –zdziwił  się dyrektor.
- Przepraszam , ale ja naprawdę nie miałem z tym nic wspólnego – wyjąkał .
- Zrobimy tak ,pan Schmidt  będzie  do końca roku szkolnego sprzątać toalety , a pana Hendersona w ogóle dziś  nie widziałem -  uśmiechnął się Alfred.
- Że niby jak to ??!! – wstałem i otrzepałem ubranie.
- Co ja na to poradzę  , mnie tu w ogóle nie  było !!! – Logan rozłożył ręce i wyszedł.
No nie , teraz czeka mnie szorowanie kibelka przez …………… trzy tygodnie . Co ja robię ze swoim życiem?


......................................................................................

No i jest drugi .  Mam nadzieję że się podobało XD

Następny dodam w piątek :3